Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 403 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nowe zdobycze

czwartek, 28 czerwca 2012 17:14

 

Zapraszam do czytania i komentowania moich artykułów na http://urodaizdrowie.pl/profile/7863

Zdecydowanie brakuje mi słonecznych promieni... Ale jutro ma się ocieplić, jest nadzieja! A tymczasem dla was recenzja dwóch moich nowych zdobyczy.


 
Opis producenta: Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem babassu wzmacniają włosy. Długotrwałe wygładzenie i łatwe rozczesywanie kręconych i niesfornych włosów. Wysokiej jakości aktywne substancje ze specjalnym składniekiem zapobiegającym puszeniu się włosów długotrwale wygładzają niesforne i kręcone pasma włosów dodając im elastyczności. Włosy łatwo się rozczesują i nabierają olśniewającego połysku. Miły zapach uprzyjemnia mycie włosów.

Cena: 4,50zł / 300ml

Moja opinia: Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej odżywki, czym prędzej pobiegłam po nią do Rossmanna. Okazało się, że recenzje były prawdziwe. Za tak niską cenę mam dobrej jakości odżywkę, która wspaniale wygładza włosy, sprawia że są miękkie i puszyste. Nie plączą się, nie mam problemów z rozczesywaniem. Pozytywnie zaskoczyły mnie zarówno cena, jak i duże opakowanie. Odżywka jest wydajna, nie zawiera również silikonów niszczących włosy, ma fajny, krótki skład. W ogóle nie obciąża włosów, czasami używam jej także bez spłukiwania, głównie na końcówki. Z pewnością na stałe zagości na mojej liście "obowiązkowych" kosmetyków.




Opis producenta: Sumer Glow odżywia oraz stopniowo podkreśla naturalny kolor skóry. Balsam zapewnia piękną barwę letniej opalenizny przez cały rok. Nowa wersja balsamu zawiera unikalną formułę Deep Care Complex - zawierającą składniki odżywcze i nawilżające identyczne z naturalnie występującymi w skórze, znane z korzystnego wpływu na procesy biologiczne na poziomie naskórka:
- CLA (sprzężony kwas linolowy) pomaga poprawiać właściwości barierowe skóry.
- Olejek ze słonecznika jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6.
- Aminokwasy wbudowane w NMF (naturalny czynnik nawilżający skóry) m.in. kwas mlekowy i kolagen utrzymują prawidłowe nawilżenie skóry i nadają jej miękkość.
- Humektanty np. glicerol odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowego nawilżenia skóry, procesów złuszczania i funkcji barierowych naskórka.
Dzięki temu skóra utrzymuje odpowiednie nawilżenie oraz zdrowy wygląd. Innowacyjna technologia zawarta w balsamie Dove odżywia oraz sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka, a składniki zapewniają 24 godzinne nawilżenie.

Cena: 16,99zł / 250ml

Moja opinia: Zbliża się lato, trzeba odkryć więcej ciała niż zwykle, a nieopalona skóra nie wygląda zbyt ładnie. Nie lubię chodzić do solarium, więc pomyślałam o zakupie balsamu brązującego, który nada mojemu ciału naturalny, brązowy kolor.  Trafiłam akurat na promocję w Rossmannie, więc wzięłam ten - normal to dark skin, zachęcona ciekawym opakowaniem i niską ceną. Nie ma większych problemów z aplikacją, bo balsam nie zostawia smug, ale trzeba smarować nim równomiernie całe ciało. Według mnie trochę długo się wchłania i możemy, niechcący pobrudzić sobie ubrania. Efekt jest rzeczywiście naturalny, chociaż mam wrażenie, że nogi mam lekko pomarańczowe. Ogromnym minusem jest zapach substancji brązujących, który pojawia się po całkowitym wchłonięciu. Skóra, mówiąc szczerze - śmierdzi, i ciężko jest się do tego przyzwyczaić. Co do efektu nawilżenia - nie zauważyłam.




Zapraszam serdecznie na rozdanie u Grimagee na http://grimagee.blogspot.com/2012/06/rozdanie-2-eucerinki-szukaja-domu.html

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Domowe sposoby na walkę z cellulitem

wtorek, 26 czerwca 2012 16:49

Serdecznie dziękuję za 500 wejść na mojego bloga i miłe komentarze, jesteście już w połowie drogi do zorganizowania przeze mnie konkursu!

Dzisiaj przedstawię wam moje, autorskie sposoby na walkę z cellulitem.



Każdej z nas marzy się nienaganny wygląd . Szczególnie teraz, latem, gdy trzeba pokazać się na plaży w bikini. Oprócz zrzucenia paru kilogramów, są też inne priorytety. Musimy pozbyć się najbardziej uciążliwej i najtrudniejszej do zlikwidowania kobiecej zmory – cellulitu, błędnie nazywanego cellulitisem (oznaczającym poważne schorzenie zapalne tkanki łącznej, wymagające antybiotykoterapii). Najczęściej jest on przypisywany kobietom z nadwagą. Nic bardziej mylnego! Ten problem może dotknąć każdej z nas, a uwarunkowany jest nadmiernym wydzielaniem estrogenów oraz większą ilością tłuszczu, w porównaniu z mężczyznami.

 


Najbardziej narażone na tzw. „pomarańczową skórkę” miejsca na kobiecym ciele to uda (szczególnie ich tylna część), pośladki, brzuch i ramiona. Jesteśmy w stanie zrobić wiele, aby pozbyć się niechcianego „kolegi”. Firmy kosmetyczne mydlą nam oczy reklamami cudownych kremów, żeli, masażerów i gąbek, które w magiczny sposób uczynią naszą skórę piękną, gładką i jędrną. Salony piękności w swej ofercie mają bardzo drogie zabiegi usuwające cellulit. Najpopularniejsze z nich to drenaż limfatyczny – specjalny rodzaj masażu i elektrolipoliza – rozbijanie grudek tłuszczu przy pomocy prądu. Lecz czy warto zostawiać grubą kasę w drogeriach, aptekach, czy salonach kosmetycznych, nie mając pewności, że raz na zawsze pozbędziemy się problemu i będziemy pewne, że nigdy już nie wróci? Sprawdźmy inne, tanie, a skuteczne sposoby.



 

Domowe sposoby na walkę z cellulitem:

1. Regularne masaże szorstką gąbką
W ten sposób możemy złuszczyć martwy naskórek, wygładzić skórę i pobudzić ją do spalania zbędnego tłuszczu.

2. Peeling z kawy.
Kofeina to częsty składnik kosmetyków antycellulitowych, więc jest to sprawdzony sposób. Przepis na peeling nie jest trudny, szczególnie jeśli uwielbiamy pić kawę, wtedy nie będzie z tym najmniejszego problemu.

Aby wykonać kawowy peeling, musimy kilka łyżek kawy zalać gorącą wodą, ale tak, by powstała gęsta maź. Powstałą miksturę nakładamy na miejsca, w których występuje cellulit i masujemy. W celu wzmocnienia efektu i nawilżenia, możemy dodać oliwkę do ciała, lub nawilżający balsam.

3. Maść kamforowa.
Od czasu do czasu nacieramy brzuch, uda i pośladki maścią kamforową, owijamy się folią spożywczą i idziemy np. sprzątać czy gotować obiad. Maść rozgrzewa i wzmaga pocenie, a folia uniemożliwia parowanie. Można w ten sposób stracić trochę zbędnego tłuszczu.

4. Ćwiczenia.
2 razy w tygodniu, jeśli mamy na to czas, robimy tradycyjne brzuszki i ćwiczenia na wzmocnienie ud i pośladków. Jeśli nie wiemy, jak takie ćwiczenia wyglądają, szukamy czegoś w internecie lub oglądamy fitness w TV.

5. Kremy ujędrniające.
Nie pomogą pozbyć się cellulitu w zupełności, ale sprawią, że skóra stanie się gładsza i bardziej jędrna.

6. Zamieniamy samochód na rower.
Zdrowiej, przyjemniej, ale przede wszystkim – taniej! Podczas jazdy na rowerze wzmacniamy mięśnie nóg i spalamy zbędne kalorie.

7. Ograniczamy sól i cukier.
Zarówno jedno, jak i drugie – biała śmierć. Poza tym, zostało kiedyś udowodnione naukowo, że kobiety, które w swej kuchni używają dużo soli, są bardziej narażone na powstawanie cellulitu.

8. Pijemy dużo wody.
Minimum 2 litry mineralnej wody niegazowanej wypitej w ciągu dnia pozwoli nam na odpowiednie nawodnienie organizmu. Mało tego, w ten sposób usuwamy także toksyny.


UWAGA!!!
Wszystkie wymienione wyżej sposoby
są wypróbowane przeze mnie, lecz nie
daję gwarancji, że działają na każdą skórę.

Zapraszam do czytania moich artykułów na
http://urodaizdrowie.pl/profile/7863


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

ZIAJA - Bloker

poniedziałek, 25 czerwca 2012 17:50

 

Zapraszam do czytania moich artykułów na http://urodaizdrowie.pl/profile/7863


Za oknem wciąż szaro i brzydko, a mnie dopadła nostalgia. Polecicie mi jakąś dobrą książkę? W samotne popołudnia i wieczory chętnie zanurzyłabym się w łóżku i śledziła wzrokiem ciurki liter ;-) Z niemocy wyjścia na świeże powietrze (bo ciągle pada), siedziałam przy komputerze i pisałam maile. Pisałam, pisałam, prosiłam, proponowałam i... udało mi się nawiązać współpracę z dwoma firmami, więc w najbliższym czasie na moim blogu znajdą się recenzje kosmetyków, które przyniesie mi listonosz.

Wpadłam na pomysł, żeby nie skupiać się tylko i wyłącznie na recenzjach, ale też prezentować wam moje autorskie, domowe sposoby pielęgnacji. Co wy na to? Mam nadzieję, że się spodoba. Tymczasem zamieszczam recenzję mojego faworyta wśród antyperspirantów i wracam przed TV.






Opis produktu: Regulator pocenia - działanie blokujące: skutecznie redukuje nadmierne pocenie. Ogranicza wydzielanie potu i przykrego zapachu. Zapewnia długotrwałe uczucie świeżości.
Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników. Bez zapachu. Nie pozostawia śladów na ubraniu.
Sposób użycia: używać przez 2 - 3 dni na noc, na czystą i suchą skórę pod pachami. Następnie stosować 1 - 2 razy w tygodniu. Nie należy aplikować preparatu powtórnie rano. Nie stosować na skórę podrażnioną i po depilacji.
Przebadany dermatologicznie w Klinice Dermatologicznej w Białymstoku pod kątem ewentualnego działania toksyczno-drażniącego.
 

Cena: 6,90zł / 60ml

Moja opinia: Problem nadmiernej potliwości dotyka wielu ludzi, w tym także i mnie. Wstydziłam się chodzić gdziekolwiek, z ogromnymi mokrymi plamami pod pachami. Wyglądało to bardzo nieestetycznie i odstraszało innych ludzi. Szukałam więc rozwiązania mojego problemu. Kupowałam wiele różnych antyperspirantów, ale poza tym, że przyjemnie pachniały, nie robiły nic. W końcu zwróciłam uwagę na BLOKER. Czynnikiem decydującym o zakupie tego specyfiku była zdecydowanie cena. Dość sceptycznie podchodziłam do tego produktu, bo jeśli jest tak tani, to czy może mieć zniewalające działanie? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak! Przy pierwszej aplikacji czułam swędzenie i pieczenie, potem było już coraz mniej nieprzyjemnego uczucia, aż zniknęło zupełnie, tak samo jak mój problem z potem. Po użyciu BLOKERa mogę cieszyć się suchymi pachami przez cały dzień, pozbyłam się również nieprzyjemnego zapachu. Urzekło mnie również, że nie muszę go aplikować codziennie i to, że jest bezzapachowy. Kupuję go regularnie i będę kupować. Jest to mój absolutny must have.

P.S.
Pamiętajcie o konkursie przy 1000 wejść na mojego bloga!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Raport ambasadorki BioGarden + popołudniowe przekąski

sobota, 23 czerwca 2012 16:53

 

Jakiś czas temu pisałam Wam, że zakwalifikowałam się w akcji BioGarden na testowanie suplementu diety - Błonnik z ananasem + chrom. Dziś moje wrażenia po zażywaniu tego środka + coś specjalnego dla was - moich czytelniczek i czytelników!



Przed stosowaniem tabletek, miałam duże problemy z wypróżnianiem się, często bolał mnie żołądek, miałam wzdęcia, mój proces trawienia trwał bardzo długo. Po skończeniu opakowania mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ten suplement działa! Perystaltyka jelit znacznie się poprawiła, pozbyłam się zaparć, nie mam już żadnych problemów związanych z układem trawienia. Co więcej, spadł mój apetyt, nie sięgam tak często po słodycze, w żołądku mam uczucie sytości, dzięki czemu jem mniej i czuję się lepiej.

Błonnik z ananasem ma jednak swoje wady. Bardzo uciążliwe było dla mnie branie od 6 do 10 tabletek dziennie, więc dawkę zmniejszyłam do 4. Nie wiem czy było to błędem, ale uważam, że działanie tabletek było takie samo, jak brałam 6 tabletek, i takie samo przy zażywaniu 3 czy 4. Przy połykaniu też czasami były problemy, bo od razu po włożeniu do buzi, tabletka rozpuszczała się, pozostawiając dziwny posmak.

Ogólna moja ocena jest zdecydowanie na plus, ponieważ za niską cenę można nabyć dobrej jakości suplement diety i wspomóc procesy trawienne. Nie wiem jak jest ze wspomaganiem odchudzania, ponieważ niestety, ale moja waga stoi w miejscu. Myślę jednak, że w połączeniu z odpowiednimi ćwiczeniami można byłoby osiągnąć upragnione efekty. ;-)

Z pewnością gdy nadarzy się okazja, bez zastanowienia kupię kolejne opakowanie BioGarden Błonnik z ananasem + chrom, ponieważ akurat ten suplement na mnie zadziałał.




A takimi przekąskami dzisiaj rozpieszczam swoje podniebienie:



Nowalijki wprost z mojego ogródka. A na wyciągnięcie ręki mam słodkie wiśnie, bo widok z mojego okna na tę chwilę wygląda tak:


Pięknie jest mieć własny ogródek i raczyć się codziennie takimi widokami.



A teraz obiecana niespodzianka.
Gdy mój blog osiągnie 1000 wejść, przeprowadzę specjalne rozdanie.
Powoli kompletuję już kosmetyki.
Licznik drga, lecz bardzo powoli, więc zachęcam do czytania. Będzie można wygrać, mam nadzieję, fajne nagrody :-]

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Illegal Length & balsam Z Apteczki Babuni

wtorek, 19 czerwca 2012 14:51

Witam serdecznie w gorrrrące popołudnie :-)

Dziś - wcześniej obiecana recenzja tuszu do rzęs Maybeliine Illegal Lenght oraz Nawilżająco - Regenerującego balsamu do włosów Z Apteczki Babuni marki Joanna.



Jak podaje producent, maskara Illegal Length dzięki formule zawierającej mikro włókna oraz specjalnej szczoteczce Fiber - Fix pozwala osiągnąć efekt maksymalnie wydłużonych rzęs - nawet do 4 mm. Wyjątkowa szczoteczka została zaprojektowana tak, aby dokładnie rozprowadzić włókna znajdujące się w tuszu, docierając do każdej rzęsy.

Cena: 31zł / 7ml

Moja opinia: Nie kupiłabym tego tuszu sama z siebie, bo nie wierzę reklamom, ale wygrałam go w konkursie Maybelline, i skoro już go miałam, postanowiłam dać mu szansę.
Nie zawiodłam się, bo moje słabe, cienkie i krótkie rzęsy wydłużył, ale nie aż tak, jak się spodziewałam. Zauważyłam, że te 4 mm włókna przyczepiają się do rzęs w zewnętrznych kącikach oczu, co mi w ogóle nie przeszkadza, co więcej - nadaje spojrzeniu głębokości i uroku. Nie rozmazuje się, nie osypuje.

Szczoteczka dość trudna w użytkowaniu, żeby nie uzyskać tzw. "efektu pandy" trzeba się trochę nagimnastykować. Nie wiem, dlaczego niektóre użytkowniczki tej maskary piszą, że szczoteczka nabiera za mało tuszu, bo moim zdaniem jest go w sam raz, czasami nawet za dużo. Nie jest to najgorszy tusz, ale spodziewałam się czegoś lepszego


Po lewej stronie zdjęcie oka niepomalowanego, po prawej rzęsy z maskarą Illegal Length. Jak oceniacie efekt? Moim zdaniem jest nienajgorzej.






Firma Joanna obiecuje, że kosmetyki "Z apteczki Babuni" zawierają połączenie dwóch naturalnych składników: miodu i mleka, które doskonale nawilżają, odżywiają i chronią włókno włosów. Dzięki temu włosy zyskują miękkość i połysk oraz łatwiej się rozczesują i układają. Odzyskują energię i naturalne piękno.

Cena: ok. 5 zł / 200 ml - czyli bardzo niska! :)

Moja opinia: Uważam, że balsam jak na taką cenę jest wart zakupu, bo włosy po jego użyciu są miękkie i pięknie pachną. Nie zauważyłam jednak nawilżenia i odżywienia, co więcej, balsam nie wchłania się do końca i po wysuszeniu włosy miejscami są sklejone. Konsystencja jest rzadka, trzeba go nakładać małymi ilościami, bo może spłynąć. Jeżeli nałożymy zbyt dużo balsamu, obciąża włosy. Z początku, gdy zobaczyłam go w drogerii, bardzo spodobał mi się zapach mleka i miodu, jednak po dłuższym użytkowaniu stał się on ciężki, zbyt słodki. Jednak za takie pieniądze, warto go kupić, chociażby dlatego, że ułatwia rozczesywanie.

Pozdrawiam i zapraszam do czytania! serce

P.S.
SYOSS szuka testerek do szamponów i odżywek z nowej linii Silicone Free, zgłaszajcie się tutaj KLIK

Jeśli chcecie testować kosmetyki Marion, szczegóły znajdziecie tutaj KLIK

A na portalu bangla.pl test lakierów do paznokci 10 days marki Bourjois KLIK

Polecam również rozdanie na http://kosmetykiwgmarchewy.blogspot.com/2012/06/moje-rozdanie-2.html

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zawartość skrzynki i smakowite popołudnie ;)

piątek, 15 czerwca 2012 14:16

 

Witam was serdecznie ;-)

Dzisiaj będzie trochę dłużej niż zwykle i na troszkę inne tematy, aczkolwiek mam nadzieję, że was zaciekawi.

Udało nam się  oderwać od rzeczywistości i wyskoczyć na "weekend" nad jezioro. Pogoda nas pozytywnie zaskoczyła, bo bez przerwy świeciło słońce, podczas gdy w całej Polsce zapowiadano opady deszczu.
Po 3 dniach życia w tzw. polowych warunkach, po powrocie do domu postanowiłam zrobić domową pizzę. Powiem szczerze, że bałam się tego eksperymentu, ale wyszło baaardzo dobre, zjedliśmy całą blachę w ciągu kilkunastu minut, w połączeniu z moim sosem czosnkowym - niebo w gębie.

Przepis na ciasto:

2 dag drożdży
50 dag mąki
1 szkl. wody
szczypta cukru
szczypta soli
4 łyżki oliwy z oliwek

Pokruszone drożdże mieszamy w szklance z cukrem, łyżką mąki i letnią wodą. Zostawiamy w ciepłym miejscy żeby ruszyły. Przesianą mąkę mieszamy w misce z wyrośniętymi drożdżami. Później dodajemy resztę składników. Oliwę do ciasta daje się na samym końcu. Ciasto wyrabiamy dokładnie przez około dziesięć minut, aż stanie się elastyczne i będzie odchodzić od ręki. Wyrobione ciasto zostawiamy pod przykryciem, by wyrosło. Kiedy podwoi swoją objętość ciasto wykładamy (rozciągamy) na dno dużej blaszki, wysmarowanej tłuszczem i smarujemy z wierzchu oliwą z oliwek.

Dodałam na wierzch sos pomidorowy, oregano, zioła prowansalskie, cebulę, pieczarki, kurczaka w przyprawie do gyrosa, całość posypałam grubą warstwą sera żółtego. Gotowa pizza, wyciągnięta z piekarnika, wygląda tak:



A w mojej skrzynce pocztowej podczas mojej nieobecności znalazłam próbki od FEMINUM, przesyłka zawierała żele intymne, kremy i olejki przeciw rozstępom i żel do nosa nawilżający śluzówkę. Jestem mile zaskoczona, bo prosiłam o próbkę żelu intymnego, a dostałam aż tyle :-] Na pewno wszystkiego chętnie wypróbuję.



Listonosz przyniósł mi także próbkę tamponu. Nie jest to jednak zwykły tampon, ale tampon probiotyczny, który pozwala utrzymać równowagę intymną i zapobiega infekcjom.


Ostatnimi czasy mam mały zastój w testowaniu kosmetyków, nie udaje mi się nic wygrać ani nawiązać współpracy z firmami. Mam jednak nową maskarę do rzęs i balsam do włosów, dlatego w następnej notce będzie recenzja tych właśnie produktów.

serce


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  21 019  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

AvetPharma
urodaizdrowie urodaizdrowie
SHINYBOX
urodaizdrowie
AvetPharma

Statystyki

Odwiedziny: 21019
Wpisy
  • liczba: 29
  • komentarze: 322

Lubię to

Wizytówka


ambasadorka-testerka

Młoda kosmetykomaniaczka, której pasją jest pisanie. Marzycielka, romantyczka, twardo stąpająca po ziemi, odważna, szukająca nowych doznań. Chętnie nawiąże współpracę z firmami kosmetycznymi i nie tylko.

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl